Jeśli szukacie grzecznego romansu, to pomyliliście adresy. Tu rządzi mrok, adrenalina i chemia, która dosłownie parzy. I ostrzegam od razu — po tej książce nic w gatunku dark romance nie będzie takie samo.
W centrum tego chaosu stoi Sasha. I Boże, jak ja tę dziewczynę podziwiam. To nie jest kolejna zagubiona bohaterka, która czeka na ratunek. Sasha to definicja siły — życie od dłuższego czasu jej nie rozpieszcza, rzuca kłody pod nogi i testuje jej granice, a ona? Ona się nie poddaje. Jest twarda, zdeterminowana i potrafi walczyć o swoje w świecie, który chce ją złamać. Ale ta siła nie bierze się z próżni. Bierze się z konieczności. Z bycia kimś, kto nie miał luksusu bycia słabym. I właśnie to sprawia, że kibicujesz jej od pierwszej strony — bo wiesz, że za tą twardą fasadą kryje się ktoś, kto zapłacił za nią zbyt wysoką cenę.
No i jest on. Kirill Morozov.
Samo nazwisko wystarczy, żeby temperatura w pokoju spadła o kilka stopni. To nie jest kolejny book boyfriend z plakatowym uśmiechem i słodkimi wyznaniami. Kirill to potwór — zimny, bezwzględny i tak niebezpieczny, że powinnaś uciekać w przeciwnym kierunku. Ale cóż... Niektórym ucieczka po prostu nie jest pisana.
Pod tą lodową fasadą kryje się coś, co nie pozwala Ci go nienawidzić, nawet kiedy powinnaś. Jest zaborczy do granic, kontrolujący i ma moralność tak pokręconą, że normalnie rzuciłabyś książką o ścianę. A jednak? Chcesz więcej. Bo Rina Kent ma ten cholerny talent — pisze toksycznych bohaterów tak, że kibicujesz im z całego serca i z dziką satysfakcją patrzysz, jak demolują wszystko wokół siebie.
Ich relacja to czyste, niebezpieczne szaleństwo. Każde ich spotkanie to iskry, napięcie i walka o dominację. To nie jest „miłość od pierwszego wejrzenia" — to starcie dwóch potężnych charakterów, które wzajemnie się przyciągają i niszczą jednocześnie. Ogień i benzyna. Wiesz, że to się źle skończy, ale nie potrafisz odwrócić wzroku.
Ale żeby nie było — Blood of My Monster to nie tylko świetny romans. Sama akcja wciąga jak bagno. Intrygi, niebezpieczeństwo i tempo, które nie pozwala odłożyć książki nawet na moment. Kent genialnie balansuje między wątkiem uczuciowym a brutalną rzeczywistością świata potworów, sprawiając, że plot-twisty bolą równie mocno, co pożądanie bohaterów.
To mroczna, gęsta i cholernie uzależniająca historia o tym, że czasem jedynym sposobem na pokonanie potwora jest... stanie się jednym z nich. I serio — nie spodziewałam się, że mroczny romans może tak pięknie balansować między brutalnością a czymś, co boleśnie przypomina prawdziwe uczucia. Przepadłam z kretesem i chcę więcej.
Rina Kent
Blood of My Monster
Monster Trilogy #1
Przełożyła: Anna Zborowska-Cinciała
Wydawnictwo NieZwykłe Zagraniczne, 2025
Komentarze
Prześlij komentarz