Przejdź do głównej zawartości

Recenzja: „Gideon z Dziewiątego" Tamsyn Muir – śmierć nigdy nie była tak zabawna (i tak bolesna)


Tamsyn Muir nie bawi się w uprzejmości i nie rozkłada przed czytelnikiem czerwonego dywanu. Zamiast tego wyważa drzwi z kopa, wrzuca Cię w sam środek nekromantycznego chaosu i patrzy z rozbawieniem, jak próbujesz nie utonąć w morzu kości i sarkazmu.

I to jest właśnie pierwszy test, jaki ta książka stawia przed czytelnikiem. Wylądowałam w samym centrum rzeczywistości, która nie miała najmniejszego zamiaru mi się tłumaczyć. Żadnych łagodnych wprowadzeń, żadnego słowniczka pojęć na start, żadnej wyciągniętej dłoni od autorki. Świat Muir po prostu jest — brutalny, skomplikowany, pełen nazw Domów, terminologii i rytuałów, które początkowo przyprawiały o zawrót głowy. Ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. Bo to jedno z tych doświadczeń czytelniczych, kiedy czujesz, że autor nie próbuje Cię na siłę przekonać do swojej wizji — ona funkcjonuje niezależnie od Ciebie, a Ty masz się w niej po prostu odnaleźć. Albo zginąć próbując.

W centrum tego nekromantycznego szaleństwa stoi Gideon Nav. Bezczelna, zabójczo sarkastyczna szermierka, której humor błyszczy jaśniej niż jej miecz. Gideon urzeka od pierwszej strony — jest głośna tam, gdzie inni milczą, odważna tam, gdzie inni się cofają, i śmiertelnie zabawna tam, gdzie powinna być poważna. Jej dialogi to czyste złoto, a energia, którą wnosi do każdej sceny, sprawia, że nawet w kosmicznym, gotyckim pałacu pełnym śmierci i rozkładu czujesz, że to będzie świetna zabawa.

A naprzeciw niej? Harrowhark Nonagesimus. Samo imię brzmi jak zaklęcie, którym można kogoś przekląć na siedem pokoleń. Ponura, genialna nekromantka w czarnych szatach, z twarzą wymalowaną w czaszkę — absolutne, lodowate przeciwieństwo bezczelnej energii Gideon. Ich wspólna dynamika to czyste, toksyczne złoto. Muir buduje między nimi relację tak wielowarstwową, że z każdym rozdziałem odkrywasz w niej coś nowego — od niechęci, przez niechętny szacunek, po coś, co boli bardziej, niż którakolwiek z nich byłaby gotowa przyznać.

Początkowo ta historia kusi humorem, ironią i napięciem, które sprawiają, że całość czyta się jak mroczną, kosmiczną przygodówkę. Śmiejesz się, kibicujesz, wyłapujesz kolejne sarkastyczne riposty Gideon i myślisz, że wiesz, jaką książkę czytasz.

A potem ton się zmienia.

Powoli, niemal niezauważalnie, zaczyna wyłaniać się coś znacznie poważniejszego. Pod maską humoru i nekromantycznej estetyki pojawia się opowieść o tożsamości, przynależności i wyborach, które definiują nas mocniej niż pochodzenie. Historia o lojalności, która kosztuje więcej, niż ktokolwiek byłby gotów przyznać. Relacja między bohaterkami dojrzewa na naszych oczach — humor nie znika, ale nabiera ciężaru. Śmierć, która przez większość książki była estetyką i narzędziem pracy, nagle staje się realną, bolesną konsekwencją. I właśnie ten moment, kiedy orientujesz się, że Muir przez cały czas prowadziła Cię za rękę ku czemuś, na co nie byłaś przygotowana — to jest geniusz tej powieści.

Świat wykreowany przez Muir zasługuje na osobne wyróżnienie. Dziewięć Domów, każdy z własną specjalizacją nekromantyczną, własną estetyką i własnymi sekretami. Kosmiczny gotyk, który łączy elementy science fiction z mrocznym fantasy w sposób, jakiego wcześniej nie spotkałam. To nie jest świat, który trzyma Cię za rękę — to świat, który rzuca Ci wyzwanie i nagradza cierpliwość.

Zakończenie? Słodko-gorzkie. Takie, które zostawia z uciskiem w klatce piersiowej i poczuciem, że wszystko wydarzyło się dokładnie tak, jak powinno — nawet jeśli powinno inaczej. Pod maską kosmicznej nekromancji dostałam historię boleśnie ludzką. O poświęceniu, o cenie, jaką płacimy za tych, których kochamy, i o tym, że czasem największy akt odwagi to pozwolić komuś walczyć za siebie.

Niecierpliwie czekam na „Harrow". Bo jeśli Muir potrafi tak rozłożyć czytelnika na łopatki w pierwszym tomie, to boję się wyobrazić, co szykuje dalej.


* Post powstał we współpracy z Wydawnictwem Hype


Tamsyn Muir
Gideon z Dziewiątego / Gideon the Ninth
Cykl: Zapieczętowany Grobowiec
Tom: 1
Przełożyła: Dominika Schimscheiner
Wydawnictwo Hype, 2026


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Recenzja: "Żelazny cierń" Caitlin Kittredge

Autor: Caitlin Kittredge Tytuł: "Żelazny cierń" Tytuł oryginału: "Iron Codex 1: The Iron Thorn" Cykl: Żelazny Kodeks Tom: 1 Wydawnictwo: Jaguar Data wydania: marzec 2012 Liczba stron: 456 Steampunk, antyutopia, science-fiction i niezwykła mitologia Lovecrafta - tym właśnie miał być "Żelazny cierń". Ale gdy po niego sięgnęłam, okazało się, że ta książka ma w sobie więcej. Znacznie więcej. Aoife Grayson ma piętnaście lat i mieszka w mieście Lovecraft, położonym w Stanach Zjednoczonych. W świecie rządzonym przez żelazo i rozsądek nie ma miejsca dla bajek, magii i marzeń, a każde podejrzane zachowanie traktowane jest jak herezja i surowo karane. Dziewczyna z niepokojem oczekuje swych szesnastych urodzin, gdyż właśnie wtedy w jej rodzinie ujawnia się obłęd, spowodowany nekrowirusem krążącym w jej żyłach. Aoife nie ma nikogo. Ojca nigdy nie poznała, matka zamknięta jest w zakładzie dla obłąkanych, a starszy brat uciekł i ślad ...

Ile się zarabia na recenzjach książek?

Zastanawiałeś się kiedyś ile zarabiasz recenzując książki na swoim blogu? Czy wiesz ile warty jest Twój czas? Nie?  To sprawdźmy.

"Quicksilver" Callie Hart - Recenzja: Gdy pustynia spotyka lód, a tajemnice rozgrzewają serca!

Każdy z nas nosi w sobie tajemnice. Czasem są jak delikatny szept, który można zagłuszyć. Innym razem to głośny krzyk, którego nie da się stłumić.  Historia Saeris Fane, 24-letniej kobiety obdarzonej tajemniczymi mocami, rozpoczyna się w surowym, pustynnym królestwie, gdzie woda jest cenniejsza niż złoto. Aby przetrwać, Saeris kradnie wodę z rezerw królowej, ukrywając jednocześnie swoje niezwykłe zdolności.​ Saeris nie miała łatwego życia. Od dziecka wiedziała, że jej moce stanowią zagrożenie – zarówno dla niej, jak i dla wszystkich wokół. Dlatego w pustynnym królestwie nauczyła się być niewidoczna, przemykać cicho niczym cień. Hart świetnie oddaje ten paradoks – Saeris jednocześnie pragnie wolności i obawia się jej, bo wolność oznacza też odkrycie jej sekretu. Jej życie ulega dramatycznej zmianie, gdy przypadkowo otwiera portal do innego wymiaru, trafiając do lodowej krainy Yvelia, zamieszkanej przez Fae – istoty dotąd uważane za legendę. Tam spotyka Kingfishera, tajemniczego wojo...