Są miejsca, które od początku mówią ci jedno: nie jesteś tu mile widziana. Nie muszą tego krzyczeć. Wystarczy odpowiedni ciężar kamiennych murów, odpowiednia temperatura powietrza, odpowiedni sposób, w jaki starsze nazwiska patrzą na nowe twarze. Sorrowsong University jest dokładnie takim miejscem. Szkockie Highlands, elitarna uczelnia, tradycja tak gruba, że dusi — i sekrety zakopane zbyt głęboko, żeby ktokolwiek miał ochotę po nie sięgać. Ophelia Winters przyjeżdża tam po prawdę. Nie po akceptację, nie po nowe życie, nie po to, żeby udowodnić, że pasuje do świata bogatszych i bardziej uprzywilejowanych. Ona wchodzi do tej zamkniętej przestrzeni po to, żeby rozgrzebać to, co inni bardzo chcieliby zostawić głęboko pod ziemią. I właśnie to czyni z Nightshade coś ostrzejszego niż kolejną dark academię z mgłą i starymi budynkami w tle. Ophelia niesie stratę, gniew i pytania, na które nikt nie zamierza jej odpowiedzieć. Sorrowsong jest piękne, ale zimne. Elitarne, ale duszne. A każdy, kto ...
Piękne słowa, piękne podsumowanie. :)
OdpowiedzUsuńW sensie, że piękne podsumowanie życia.
UsuńDokładnie.
UsuńTo jeden z moich ulubionych pisarzy, więc wiadomość o tym, że już nigdy nie napisze żadnej książki mocno mnie przygnębiła. Piękne podsumowanie jego życia, jak słusznie stwierdziła Aneta.
OdpowiedzUsuńA ja choć doskonale wiem, kim był Marquez, jeszcze nigdy nie czytałam żadnej jego książki. Ale z pewnością prędzej czy później to nadrobię.
Usuń