Przejdź do głównej zawartości

Ile powinno się mówić o książce?



Jest strona, która rzuca wyzwanie użytkownikom internetu. Możesz wygrać, jeżeli wytrzymasz 2 minuty nic nie robiąc i tylko przyglądając się ekranowi monitora. Mało komu to się udaje. Ta sama przyczyna leży u podstaw choroby znanej jako TLDR. Pogadajmy o tej przypadłości...

TLDR to inaczej Too Long Didn't Read (za długie, nie doczytałem). Ludziom brakuje cierpliwości, musi być więc szybko, musi być zwięźle i idziemy dalej. Ale czy łatwo coś przekazać w takiej postaci? Oczywiście nie! Trzeba jednak znaleźć swój własny sposób, bo inaczej robi się cholernie nudno. Ostatnio przyłapałem Dominikę jak o tym mówiła: "Dwie minuty i Goodbye" :)

Komentarze

  1. Mi nie przeszkadza długo - byle interesująco i z sensem ;) skracanie na siłę swoich odczuć na przykład po lekturze książki to moim zdaniem zupełne nieporozumienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, ja nie przepadam za tradycyjnymi recenzjami w formie filmowej. Jeśli ktoś mi opowiada o swoich emocjach i mnie zainteresuje, to jestem w stanie obejrzeć nawet dłuższy materiał. Ale streszczanie książki, a później jeszcze "opowiadanie" samej recenzji jest koszmarnie nudne. W takiej formie wolę poczytać, a nie oglądać :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Recenzja: "Żelazny cierń" Caitlin Kittredge

Autor: Caitlin Kittredge Tytuł: "Żelazny cierń" Tytuł oryginału: "Iron Codex 1: The Iron Thorn" Cykl: Żelazny Kodeks Tom: 1 Wydawnictwo: Jaguar Data wydania: marzec 2012 Liczba stron: 456 Steampunk, antyutopia, science-fiction i niezwykła mitologia Lovecrafta - tym właśnie miał być "Żelazny cierń". Ale gdy po niego sięgnęłam, okazało się, że ta książka ma w sobie więcej. Znacznie więcej. Aoife Grayson ma piętnaście lat i mieszka w mieście Lovecraft, położonym w Stanach Zjednoczonych. W świecie rządzonym przez żelazo i rozsądek nie ma miejsca dla bajek, magii i marzeń, a każde podejrzane zachowanie traktowane jest jak herezja i surowo karane. Dziewczyna z niepokojem oczekuje swych szesnastych urodzin, gdyż właśnie wtedy w jej rodzinie ujawnia się obłęd, spowodowany nekrowirusem krążącym w jej żyłach. Aoife nie ma nikogo. Ojca nigdy nie poznała, matka zamknięta jest w zakładzie dla obłąkanych, a starszy brat uciekł i ślad ...

Recenzja: „Rycerz i Ćma” Rachel Gillig – świat utkany z półcieni, emocji i niedosytu

W świecie, gdzie sny są nie tylko ulotnymi wizjami, ale i namacalnymi ostrzeżeniami, młoda wieszczka Sybil Delling, zwana Szóstką, zostaje wciągnięta w intrygę, która może odmienić losy królestwa. Gdy jej towarzyszki z kręgu wieszczek zaczynają znikać, a nad krainą zbierają się coraz ciemniejsze chmury, Sybil musi postawić wszystko na jedną kartę. Zmuszona jest zaufać komuś, kogo instynktownie powinna unikać – Rodrickowi Myndaciousowi, rycerzowi o reputacji bluźniercy i buntownika. Wspólnie wyruszają w podróż pełną mrocznych sekretów, fałszywych sojuszy i moralnych dylematów, gdzie granica między dobrem a złem zaciera się z każdym kolejnym krokiem. Rachel Gillig po raz kolejny zabiera nas do królestwa, które jednocześnie fascynuje i przeraża. W Rycerzu i Ćmie odnajdujemy wszystko to, co sprawia, że jej twórczość wyróżnia się na tle współczesnej fantastyki: gęsty, gotycki klimat, skomplikowanych bohaterów i fabułę utkaną z moralnych niejednoznaczności. To historia o snach, które potraf...

Recenzja: „Blood of My Monster" Rina Kent — romans, po którym nie wrócisz do grzecznych książek

Jeśli szukacie grzecznego romansu, to pomyliliście adresy. Tu rządzi mrok, adrenalina i chemia, która dosłownie parzy. I ostrzegam od razu — po tej książce nic w gatunku dark romance nie będzie takie samo. W centrum tego chaosu stoi Sasha. I Boże, jak ja tę dziewczynę podziwiam. To nie jest kolejna zagubiona bohaterka, która czeka na ratunek. Sasha to definicja siły — życie od dłuższego czasu jej nie rozpieszcza, rzuca kłody pod nogi i testuje jej granice, a ona? Ona się nie poddaje. Jest twarda, zdeterminowana i potrafi walczyć o swoje w świecie, który chce ją złamać. Ale ta siła nie bierze się z próżni. Bierze się z konieczności. Z bycia kimś, kto nie miał luksusu bycia słabym. I właśnie to sprawia, że kibicujesz jej od pierwszej strony — bo wiesz, że za tą twardą fasadą kryje się ktoś, kto zapłacił za nią zbyt wysoką cenę. No i jest on. Kirill Morozov. Samo nazwisko wystarczy, żeby temperatura w pokoju spadła o kilka stopni. To nie jest kolejny book boyfriend z plakatowym uśmiechem ...