Przejdź do głównej zawartości

52. książki i Wyzwanie 2012, czyli podsumowanie czwartego kwartału 2012 roku


2012 rok przeszedł już do przeszłości, więc pora rozliczyć się z czytelniczymi wyzwaniami. Ostatni kwartał to 14 przeczytanych książek. 52. książki zakończyłam sukcesem na początku października :) Do utworzenia stosu z Wyzwania 2012 zabrakło mi kolejnych 14 lektur, ale zobaczymy jak będzie w tym roku :) Łącznie 66 przeczytanych książek i tak uważam za niezły wynik.

W tym kwartale w pamięć zapadły mi:


Koniec roku był dla mnie szalony, dni uciekały i ciężko było mi się zabrać zarówno do czytania, jak i do pisania. Teraz czas nadrobić zaległości. 2013 rok zaczynam lekturą trzeciej części przygód Stephanie Plum, autorstwa Janet Evanovich.


A Wam życzę:


Komentarze

  1. Piękne życzenia, również wszystkiego dobrego w nowym roku!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby ten Nowy Rok był lepszy od poprzedniego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Niech spełnią się Twoje plany i zamierzenia.
    Z Twojej listy nie znam niczego - do nadrobienia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dziękuję za wszystkie życzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. gratuluję podsumowania :)
    wielu sukcesów w 2013 roku życzę :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Ile się zarabia na recenzjach książek?

Zastanawiałeś się kiedyś ile zarabiasz recenzując książki na swoim blogu? Czy wiesz ile warty jest Twój czas? Nie?  To sprawdźmy.

Recenzja: „Reminders of Him" Colleen Hoover – książka, która najpierw łamie serce, a potem je skleja

Mam z Colleen Hoover relację love-hate. Czasem jej historie wydają mi się zbyt schematyczne, ale potem pojawia się taka książka jak „Reminders of Him" i przypomina mi, dlaczego ta autorka wciąż trzęsie emocjami czytelników na całym świecie. Ta książka, choć przeczytana kilka lat temu, została ze mną na długo. I chociaż nie była idealna, uderzyła w tak czułe struny, że płakałam przy niej kilka razy. Kenna Rowan wraca. Po latach spędzonych w więzieniu wchodzi z powrotem do świata, który zdążył ją skreślić, pogrzebać i zapomnieć. Wraca do miasta, w którym straciła wszystko — wolność, godność, miłość. Ale przede wszystkim wraca po córkę, której nigdy nie poznała. I właśnie tutaj Hoover robi coś, czego nie spodziewałam się po niej w takim stopniu — surowo, bezkompromisowo portretuje kobietę, którą społeczeństwo zredukowało do jednego błędu. Kenna nie jest idealna. Nie jest nawet szczególnie sympatyczna na pierwszy rzut oka. Jest zdesperowana, pogubiona i ledwo znosi ciężar własnej winy...

Recenzja: „God of Wrath" Rina Kent — nieodrodny syn swojego ojca, który mnie kupił

Moja ulubiona część Legacy of Gods. Mówię to bez wahania. Jeremy Volkov i Cecily Knight to para, przy której wszystko kliknęło — chemia, głębia, emocje i wzajemna akceptacja bez prób naprawiania drugiej osoby. Wszystko zaczyna się od jednej nocy. Cecily wkrada się na inicjację Heathens — brutalny rytuał polowania w lesie, gdzie nowi członkowie muszą przetrwać noc ścigani przez resztę grupy. Robi to jako przysługę dla Landona, w którym jest potajemnie zakochana. Myśli, że jest niewidzialna — bo zawsze była. Prześlizgiwała się przez życie niezauważona, cicha, bezpieczna w swojej niewidzialności. Ale tej nocy diabeł ją zauważył. I od tego momentu Jeremy Volkov nie spuszcza jej z oczu. Jeremy jest nieodrodnym synem swojego ojca. Jak to Adrian idealnie ujął — obaj cierpią na tę samą przypadłość zwaną "problemy z zaufaniem". I to jest widoczne od pierwszej strony. Lider Heathens, dziedzic rosyjskiej bratwy, ktoś, o kim krążą plotki, że ma już krew na rękach. Zimny, bezwzględny, kon...