Mitologia pełna jest kobiet, które nauczyły się milczeć. Persefona, córka Demeter, piękna i łagodna — której imię przez wieki wymawiano z czułością, jakby bycie miłą było jej największą zaletą. Psyche, która dostała wszystko czego mogła chcieć pod jednym warunkiem: że nie będzie patrzeć. Że nie będzie pytać. Że przyjmie miłość w ciemności i nie będzie żądać światła. Ariadna, która dała Tezeuszowi nić i uratowała mu życie — i za to dostała porzucenie na wyspie, bo kiedy przestała być użyteczna, przestała być kimkolwiek. Wszystkie żyły w ramach, które ktoś inny dla nich zbudował. Wszystkie zapłaciły cenę. Albo za to, że były sobą, albo za to, że nie były sobą wystarczająco długo. Elena Abelli płaci tę samą cenę. Tylko w innej epoce. W innym domu. W innym piekle. Córka mafijnej rodziny, ułożona, cicha, zawsze we właściwym miejscu o właściwej porze z właściwym wyrazem twarzy. Słodka Elena. Idealna Elena. Eleny nikt nigdy nie pytał, czy ma własne zdanie — bo po co, skoro tak ładnie gra...
Też już mam, więc zapraszam i do mnie:)
OdpowiedzUsuńJuż Cię znalazłam :)
UsuńA ja wlasnie nie mam i planuje jakis bojkot ;d
OdpowiedzUsuńMasz, tylko jeszcze o tym nie wiesz :P
UsuńNie mam tam konta, ostatnio za to zrobiłam sobie na Google + ;d
OdpowiedzUsuńWciąż mam cichą nadzieję, że tego nie zrobią, ale i tak pewnie, jak na złość to usuną...
Ja powoli zaznajamiam się z nowymi opcjami, ale pewnie w weekend ogarnę. Listę obserwowanych blogów już przetransportowałam do bloglovin i mam Google+, ale teraz muszę je dostosować do moich czytelników, więc... :) Także Ciebie już dodałam, bo folołowałam w google readerze jeszcze przed transportem ;D
OdpowiedzUsuńA ja przez cholerne google+ straciłam bloga :(
OdpowiedzUsuńI muszę zaczynąć od poczatku. Dlatego bojkotuję to dziadostwo i wybiera bloglovin skoro coś muszę.
Ja nie zamierzam przechodzić na Google+, przynajmniej dopóki nie będzie to wymagane do prowadzenia bloga. Jest za mało przejrzyste jak dla mnie.
Usuń