Przejdź do głównej zawartości

"Kajko i Kokosz. Szkoła latania" - słuchowisko


Kultowe komiksy w Polsce przeżywają swój renesans. Oprócz tradycyjnej formy dostajemy je coraz częściej w postaci audiobooków i słuchowisk. Nie ma kolorowych obrazków, ale są ciekawe głosy oraz dobrze dobrana muzyka. Jest też specyficzny humor taki jak w "Szkole latania".


Można zrobić audiobooka na bazie komiksu

Wiadomo jaki jest komiks. Mało tekstu, a dużo obrazków. Jak zrobić z tego audiobooka? Przecież to raptem 20 minut słuchania i pozamiatane.  No i tak podana historia nie jest ozdobiona pięknymi obrazkami. Mimo wszystko po zakupie w Biedronce zacząłem przygodę ze słuchowiskiem o "Kajko i Kokoszu".

Słucham i sięgam po komiks

Słuchając audiobooka o przygodach "Kajko i Kokosza" obrazy malowały się w mojej wyobraźni. Muzyka i sposób opowiadania historii, z dużą zasługą Piotra Fronczewskiego, zbudowały odpowiedni klimat. Nie wytrzymałem jednak i musiałem sięgnąć na półkę po moją papierową "Szkołę latania". To mocno uzupełniło doznania.

Humorystyczny ze współczesnymi wstawkami

Zdecydowanym plusem słuchowiska "Kajko i Kokosz. Szkoła latania" jest narracja Piotra Fronczewskiego oraz bardzo humorystyczne wstawki, które tej średniowiecznej historii dodają nutkę współczesności - naszych zachowań, przywar i tego co nas dziś otacza.

Głosy dobrane ze zmiennym szczęściem

Narrator został dobrany mistrzowsko. Reszta głosów pasuje do swoich postaci z małymi wyjątkami. Bardzo drażniące są głowy Mirmiła i Kajko. O ile charakter Mirmiła jest dość specyficzny i po jakimś czasie słuchacz uznaje, że tak - ten głos pasuje do tego wariata. O tyle dla Kajko takiego usprawiedliwienia nie ma. Coś tam nie bangla.

Kod w opakowaniu z płytą

W opakowaniu zaskoczyło mnie coś co od dawna powinno być standardem w naszym elektronicznym świecie. Na opakowaniu nadrukowany jest kod, dzięki któremu możemy sobie ściągnąć zapasową kopię naszego audiobooka np. jakby coś stało się z płytą.

Czekamy na więcej

Historii o dzielnych wojach z Mirmiłowa jest więcej. Czekam więc na kontynuację w formie słuchowiska i mam nadzieje, że znów dostanę je w tak przyzwoitej cenie.


Informacje o słuchowisku:
Autor: Janusz Christa
Tytuł: "Kajko i Kokosz. szkoła latania"
Wydawnictwo: Sound Tropez
Data wydania: październik 2014
Czas nagrania: 2 godz. 23 min.

Komentarze

  1. Nie wiem czy przekonałabym się do komiksu w formie audiobooka. Zwykła książka jak najbardziej, ale komiks - traci on swój pierwotny charakter, gdzie to właśnie obraz stanowi jego bardzo ważny element.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam te komiksy z Kajko i Kokoszem. Czytałam je gdy byłam bardzo mała. Całkowicie o nich zapomniałam....

    OdpowiedzUsuń
  3. Kojarzę bohaterów z gry komputerowej, którą miały moje dzieci :) Jednak słuchowisko nie dla nie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Potwór, który nie musiał się zmieniać. Heart of My Monster — Rina Kent

Są potwory, które w ostatnim rozdziale się zmieniają. Stają się lepsze, łagodniejsze, uczą się miłości i odkładają na półkę wszystko, czym były. Dostają happy end i nowe imię, bo stare było zbyt ciemne, żeby je zabrać do finału. Kirill Morozov tego nie robi. I właśnie dlatego   Heart of My Monster   jest dla mnie najlepszym tomem trylogii. Rina Kent napisała coś, co rzadko zdarza się w dark romance — historię, w której potwór zostaje potworem, ale uczy się   czuć . Nie przemienia się, nie odkupuje win, nie staje się kimś, kim nie jest. Zdobywa wszystko, czego chciał — władzę, kontrolę, posłuszeństwo świata wokół niego — i w środku tej wygranej odkrywa, że stracił coś, co było dla niego ważniejsze niż cokolwiek, co zdobył. Jedna scena zostaje ze mną najdłużej. Kirill pod prysznicem. Wyobraża sobie dłonie Sashy i myśli, że już nigdy ich nie poczuje. To nie jest scena dramatyczna w klasycznym sensie — nie ma krzyku, nie ma konfrontacji. Jest cisza i człowiek, który przez cał...

To, czego nie wiedział o sobie. Brimstone — Callie Hart

W tradycji wielu kultur prawdziwe imię to nie tylko sposób na zwrócenie się do kogoś. To klucz. Ten, kto zna twoje prawdziwe imię, ma nad tobą władzę — może cię wezwać, może cię kontrolować, może dotknąć tej części ciebie, której nikomu nie pokazujesz. Egipcjanie ukrywali boskie imiona przed śmiertelnikami. W baśniach europejskich wypowiedzenie imienia demona na głos było równoznaczne z jego pokonaniem. W świecie Callie Hart Fae przekazują prawdziwe imię małżonkowi jako najwyższy akt zaufania. Wątek imienia Kingfishera jest jedną z najmocniejszych rzeczy, po jakie sięga   Brimstone . Jest też jedną z tych, które — moim zdaniem — nie zostały do końca dociśnięte. Pomysł jest piękny, ale wykonanie momentami gubi to, co powinno boleć najbardziej. Saeris przestawia się na nowe imię zbyt szybko, intymność chwili rozchodzi się po świecie, zanim zdążymy ją poczuć — i to jest żal, bo Hart miała w rękach coś bardzo rzadkiego. Ale   Brimstone   to nie tylko ten jeden wątek — i tu wł...

Recenzja: "Pięćdziesiąt twarzy Greya" E L James

Autor: E L James Tytuł: "Pięćdziesiąt twarzy Greya" Tytuł oryginału: "Fifty Shades of Grey" Cykl: Pięćdziesiąt Odcieni Tom: 1 Wydawnictwo: Sonia Draga Data wydania: wrzesień 2012 Liczba stron: 608 Dwa tygodnie temu pisałam o niebywałym szaleństwie wokół "Pięćdziesięciu twarzy Greya" . Zastanawiałam się czy fenomen tej książki tkwi w bardzo dobrej akcji promocyjnej czy może faktycznie jest to tak fascynująca opowieść. Teraz sama się przekonałam jak to jest z "tym Greyem". Anastasia Steele to 21-letnia studentka literatury, która w zastępstwie koleżanki przeprowadza wywiad z młodym biznesmenem Christianem Greyem, właścicielem świetnie prosperującej firmy.  Niewinny z pozoru wywiad zapoczątkowuje ciąg wydarzeń, które wciągają Anastasię w świat perwersyjnego seksu i mrocznych pragnień. I właściwie na tym opiera się cała fabuła książki. Przyznaję, że po przeczytaniu kilku pierwszych stron zamknęłam ją z hukiem...