Przejdź do głównej zawartości

Czasem trzeba rozłożyć parasol...


Po licznych przemyśleniach wczoraj podjęłam decyzję i na Facebooku powstał fanpage Po prostu książki. Stwierdziłam, że dzięki temu będę mogła być bliżej Was i dzielić się rzeczami, które nie zawsze pasują mi do wrzucenia na bloga. W najbliższym czasie szykuje mi się sporo czytania, więc możecie spodziewać się częstych publikacji :) 

Mariusz wpadł dzisiaj na ciekawy cytat i wymyślił jakie zdjęcie by do niego pasowało. Oto efekt naszych działań:


Słowa Dale'a Carnegie'a uważam za niezwykle trafne, zwłaszcza w dobie Internetu i możliwości bycia anonimowym. Dlatego pamiętajcie - noście ze sobą parasole, rozkładajcie je w razie potrzeby i dalej róbcie swoje :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ile się zarabia na recenzjach książek?

Zastanawiałeś się kiedyś ile zarabiasz recenzując książki na swoim blogu? Czy wiesz ile warty jest Twój czas? Nie?  To sprawdźmy.

Miłość w Wiedźminie

„Pochyliła się nad nim, dotknęła go, poczuł na twarzy muśnięcie jej włosów pachnących bzem i agrestem i wiedział nagle, że nigdy nie zapomni tego zapachu, tego miękkiego dotyku, wiedział, że nigdy już nie będzie mógł ich porównać z innym zapachem i innym dotykiem.

Dlaczego „Wichrowe wzgórza” nigdy mnie nie uwiodły… i co myślę o nowej ekranizacji

Muszę przyznać – nigdy nie pokochałam Wichrowych wzgórz i od dawna zastanawiałam się, czy dać tej powieści drugą szansę. Przebrnęłam przez nią w formie słuchowiska i choć doceniam jej gotycki klimat, toksyczna relacja głównych bohaterów i wszechobecny mrok zawsze były dla mnie trudne do przejścia. Stąd moje wahanie – czy jestem gotowa na ponowne zanurzenie się w tak gęstej atmosferze przygnębienia i beznadziei? Zamiast odpowiedzi, pojawił się jednak zwiastun nowej ekranizacji – i kompletnie mnie zaskoczył. Zapowiada historię, która wydaje się mocno odbiegać od tego, co zapamiętałam z książki. Być może twórcy pójdą w stronę bardziej współczesnego, a nawet romantycznego ujęcia, łagodząc mroczny ton oryginału. Sama premiera zaplanowana na Walentynki brzmi zresztą jak przewrotny żart losu – w końcu to opowieść o jednej z najbardziej wyniszczających miłości, jakie zna klasyka literatury. Podobny ton widać na plakacie filmowym. Zamiast gotyckiej historii o obsesji i destrukcji, dostajemy ob...