Przejdź do głównej zawartości

Książkowe postanowienie na 2012 rok


Pod koniec grudnia zeszłego roku natrafiłam na inicjatywę czytelniczą 52 książki. Myślę, że zrobię na ten temat oddzielny wpis, ale ogólnym jej założeniem jest przeczytanie 52 książek w ciągu roku. Czyli mniej więcej jednej tygodniowo. Rozejrzałam się po półkach i stwierdziłam, że pomimo czytania ogromnych ilości książek, tak naprawdę nie mam pojęcia ile ich czytam w ciągu roku. Dlatego postanowiłam zrobić specjalną listę, na którą wpisuję wszystkie przeczytane książki. Aktualnie jestem w trakcie czytania dwunastej :) co uważam za niezły wynik, ale mam nadzieję, że do końca marca jeszcze kilka pozycji wskoczy na moją listę. Wraz z końcem marca planuję zrobić kwartalne podsumowanie i wyróżnienie książek, które moim zdaniem zasługują na szczególną uwagę. Już wiem, że na pewno wśród nich znajdą się "Dzienniki kołymskie" Jacka Hugo-Badera, jak już pisałam w recenzji - książka, której nie miałam zamiaru czytać, a jednak zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie.

Wiele jest takich książek, po których wcale się nie spodziewam, że wciągną mnie w swój świat. A potem nie mogę oderwać się od czytania...


"Kiedy przeczytam nową książkę, to tak jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem - to tak jakbym spotkał się ze starym przyjacielem."
przysłowie chińskie

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zrujnowany świat, a w nim wielka miłość ojca do syna - "Droga" Cormac McCarthy

Szarość. Popiół.  Beznadzieja. Świat bez słońca. Bez jutra.  A wśród tego wszystkiego wielka miłość ojca do syna.  To jedna z tych historii, których nigdy nie zapomnę.

Recenzja: „Drzewa” Aya Kōda – dlaczego to książka, którą czyta się sercem?

Czasami mam wrażenie, że świat wokół mnie przyspiesza z każdym dniem. Wszystko musi być „tu i teraz”, wszystko ma swoje deadline’y, powiadomienia, czerwone kropki na ekranie. A przecież w głębi serca tęsknimy za chwilą spokoju. Za ciszą, która nie onieśmiela, tylko koi. Właśnie dlatego sięgnęłam po Drzewa Ayi Kōdy. Bo wyczułam w nich obietnicę innego tempa - tego, w którym naprawdę da się oddychać. Są książki, które płyną powoli, jak rzeka w letnie popołudnie i w tym tkwi ich siła. Drzewa  nie opowiadają historii, która porywa i trzyma w napięciu. To opowieść, która otula ciszą, uczy oddychać i słuchać szeptu świata. Zamiast gonić za fabułą, zatrzymujemy się przy każdym słowie, jakbyśmy stawali w cieniu starego drzewa, które pamięta więcej niż my sami. W świecie pełnym hałasu i chaosu, w którym każda chwila musi być produktywna, Kōda przynosi coś, co jest dziś prawdziwym luksusem: przestrzeń na myśl. Jej eseje są jak spacer w lesie o poranku. Z rosą pod stopami, chłodnym powietrze...

Miłość w Wiedźminie

„Pochyliła się nad nim, dotknęła go, poczuł na twarzy muśnięcie jej włosów pachnących bzem i agrestem i wiedział nagle, że nigdy nie zapomni tego zapachu, tego miękkiego dotyku, wiedział, że nigdy już nie będzie mógł ich porównać z innym zapachem i innym dotykiem.