niedziela, 30 listopada 2014

"Funky Koval. Bez oddechu" - słuchowisko


Słuchowisko o Funky'm wprowadza nas w klimat przyszłości z wyobrażeń naszych rodziców. Dzięki wysiłkom twórców jasne stają się fakty niedopowiedziane w komiksie. A wszystko upiększone jest cudowną muzyką elektroniczną rodem z lat 80-tych.


Funky Koval na warsztacie

To kolejne słuchowisko, które przywołało wspomnienia z dzieciństwa i które nabyłem dzięki otwartości "Biedry" na kulturę. Przyznam, że Funky tak mnie wciągnął, że ja wciągnąłem, a raczej "wsłuchałem" go za jednym pociągnięciem. Przestrzegam. Jest to słuchowisko, które uzależnia jak bimber pędzony na strychu stryjka.

Zajebisty klimat

Muzyka, głosy, postać Funky'ego Kovala. Wszystko to buduje genialny klimat science-fiction rodem z lat 80-tych. Elektroniczna muzyka, cwaniactwo i pewność siebie głównego bohatera oraz realia, w których czuć nieco komuny i zimnej wojny. To wszystko doskonale ze sobą współgra i powoduje, że audiobooka słucha się z wielką przyjemnością.

Komiks nabiera sensu po przesłuchaniu tego audiobooka

Komiks o Funky'm był dla mnie nieco niezrozumiały. Brakowało mi w niektórych miejscach związku przyczynowo-skutkowego. W słuchowisku wszystko stało się jasne. Wiadomo było skąd brały się poszczególne wydarzenia. To był dla mnie ogromny plus. Za to uzupełnienie należą się twórcom słuchowiska brawa.

Świetna historia

Jak już historia została uzupełniona i dopowiedziana okazało się, że to kawał dobrej opowieści. Opowieści osadzonej w klimacie przyszłości jaką wyobrażali sobie nasi rodzice. Z tego co pamiętam następne części komiksu były jeszcze bardziej zakręcone. Już przebieram nogami, żeby kolejne części słuchowiska wyjaśniły mi o co tam "kaman".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli masz ochotę, podziel się swoim zdaniem.
Nie wklejaj linków.