Przejdź do głównej zawartości

"Funky Koval. Bez oddechu" - słuchowisko


Słuchowisko o Funky'm wprowadza nas w klimat przyszłości z wyobrażeń naszych rodziców. Dzięki wysiłkom twórców jasne stają się fakty niedopowiedziane w komiksie. A wszystko upiększone jest cudowną muzyką elektroniczną rodem z lat 80-tych.


Funky Koval na warsztacie

To kolejne słuchowisko, które przywołało wspomnienia z dzieciństwa i które nabyłem dzięki otwartości "Biedry" na kulturę. Przyznam, że Funky tak mnie wciągnął, że ja wciągnąłem, a raczej "wsłuchałem" go za jednym pociągnięciem. Przestrzegam. Jest to słuchowisko, które uzależnia jak bimber pędzony na strychu stryjka.

Zajebisty klimat

Muzyka, głosy, postać Funky'ego Kovala. Wszystko to buduje genialny klimat science-fiction rodem z lat 80-tych. Elektroniczna muzyka, cwaniactwo i pewność siebie głównego bohatera oraz realia, w których czuć nieco komuny i zimnej wojny. To wszystko doskonale ze sobą współgra i powoduje, że audiobooka słucha się z wielką przyjemnością.

Komiks nabiera sensu po przesłuchaniu tego audiobooka

Komiks o Funky'm był dla mnie nieco niezrozumiały. Brakowało mi w niektórych miejscach związku przyczynowo-skutkowego. W słuchowisku wszystko stało się jasne. Wiadomo było skąd brały się poszczególne wydarzenia. To był dla mnie ogromny plus. Za to uzupełnienie należą się twórcom słuchowiska brawa.

Świetna historia

Jak już historia została uzupełniona i dopowiedziana okazało się, że to kawał dobrej opowieści. Opowieści osadzonej w klimacie przyszłości jaką wyobrażali sobie nasi rodzice. Z tego co pamiętam następne części komiksu były jeszcze bardziej zakręcone. Już przebieram nogami, żeby kolejne części słuchowiska wyjaśniły mi o co tam "kaman".

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ebooki i ja

Przez bardzo długi czas trwałam w przekonaniu, że będę czytać wyłącznie papierowe książki. Później przekonałam się do audiobooków, słuchając ich podczas domowych porządków i w czasie długich, bezsennych nocy. A jakiś czas temu doszłam do wniosku, ze również ebooki są świetną sprawą. Najpierw w miarę wygodne czytanie zapewnił mi smartfon, a ostatnio komfort ten niebywale poprawił iPad. Nadal uważam, ze papierowe wydania są najlepsze. Lubię czuć w dłoni ciężar książki i ten zapach farby drukarskiej, gdy po raz pierwszy unosi się do góry okładkę. Jednak ebooki znacznie łatwiej czyta mi się w nocy. Mogę tez nosić przy sobie kilka książek naraz, co jest wielkim plusem podczas wyjazdów. I nie muszę się martwić, ze pozaginają się rogi. Moja wirtualna biblioteczka na razie zajmuje jedną półkę. Dziś dołączył do niej "Lód" Jacka Dukaja - prezent walentynkowy ;) Zawsze bałam się wielkości tej książki, teraz przynajmniej nie widzę, jaką jest "cegłą" :) W ...

Recenzja: „Drzewa” Aya Kōda – dlaczego to książka, którą czyta się sercem?

Czasami mam wrażenie, że świat wokół mnie przyspiesza z każdym dniem. Wszystko musi być „tu i teraz”, wszystko ma swoje deadline’y, powiadomienia, czerwone kropki na ekranie. A przecież w głębi serca tęsknimy za chwilą spokoju. Za ciszą, która nie onieśmiela, tylko koi. Właśnie dlatego sięgnęłam po Drzewa Ayi Kōdy. Bo wyczułam w nich obietnicę innego tempa - tego, w którym naprawdę da się oddychać. Są książki, które płyną powoli, jak rzeka w letnie popołudnie i w tym tkwi ich siła. Drzewa  nie opowiadają historii, która porywa i trzyma w napięciu. To opowieść, która otula ciszą, uczy oddychać i słuchać szeptu świata. Zamiast gonić za fabułą, zatrzymujemy się przy każdym słowie, jakbyśmy stawali w cieniu starego drzewa, które pamięta więcej niż my sami. W świecie pełnym hałasu i chaosu, w którym każda chwila musi być produktywna, Kōda przynosi coś, co jest dziś prawdziwym luksusem: przestrzeń na myśl. Jej eseje są jak spacer w lesie o poranku. Z rosą pod stopami, chłodnym powietrze...

Miłość w Wiedźminie

„Pochyliła się nad nim, dotknęła go, poczuł na twarzy muśnięcie jej włosów pachnących bzem i agrestem i wiedział nagle, że nigdy nie zapomni tego zapachu, tego miękkiego dotyku, wiedział, że nigdy już nie będzie mógł ich porównać z innym zapachem i innym dotykiem.