Przejdź do głównej zawartości

Recenzja: "Przywództwo. Złote zasady" John C. Maxwell - audiobook




Autor: John C. Maxwell
Tytuł: "Przywództwo. Złote zasady"
Tytuł oryginału: "Leadership Gold: Lessons I've learned from a lifetime of leading"
Wydawnictwo: MT Biznes
Data wydania: październik 2011
Czas nagrania: 8 godzin 44 minuty
Czyta: Tomasz Kućma

Książka, a właściwie audiobook Johna C. Maxwella "Przywództwo. Złote zasady." należy do grona literatury o tematyce biznesowej, motywacyjnej. Tytuł sugeruje, iż będzie w niej mowa o zarządzaniu, przywództwie. Nie jest to jednak do końca prawda. Książka jest bowiem przeznaczona zarówno dla menadżerów jak i innych osób. Tematy w niej poruszane są na tyle uniwersalne, że praktycznie każdy może z niej wyciągnąć korzyści.

Audiobook jest podzielony na 26 rozdziałów, a czas słuchania każdego z nich oscyluje wokół 20 minut. Jest to więc odpowiednia długość, żeby zgłębić dane zagadnienie bez przerywania i konieczności przypominania sobie "co było wcześniej". Rozdziały stanowią zamknięte logicznie części i można je traktować jak mini opowiadania. Nie posiadają prawie odniesień względem siebie. Jest to według mnie ogromna zaleta, bo można odsłuchiwać poszczególne części według własnego uznania, bez obawy, że czegoś nie zrozumiemy.

Inną ciekawostką w obszarze podziału książki są same tytułu rozdziałów. Są one bowiem zbiorem złotych myśli podsumowujących treść danej części i stanowią doskonały drogowskaz do wdrażania rad Maxwella w życie.

Treści są bardzo ciekawe, choć zdarzają się momenty nieco frustrujące. Mnie osobiście denerwowały długie listy z wyliczeniami co trzeba robić, żeby postępować dobrze. W przypadku audiobooka było to bardzo irytujące, gdyż ta forma książki nie pozwala na dłuższe zatrzymanie się nad danym fragmentem. Choć dla mnie wszystkie listy powyżej 3 punktów są irytujące :) Kolejna sprawa to wstawki na temat wiary. Autor jest pastorem i w niektórych fragmentach widać tego wpływ.

Lektorem tej książki, tak jak w kilku innych audiobookach wydawnictwa MT Biznes, jest Tomasz Kućma. W tym zakresie byłem pozytywnie zaskoczony. W innych pozycjach czytanych przez tego lektora zdarzały się "wpadki" wychodzące poza treść książek. W przypadku "Przywództwa..." nie było żadnych błędów.

Boleję, że okładka książki i audiobooka nie jest bardziej atrakcyjna bo mogłaby zachęcić do zapoznania się z tą pozycją większą ilość ludzi. Ja sam po odsłuchaniu audiobooka zakupiłem drukowaną wersję tej książki i zamierzam do niej wrócić, by spokojnie zatrzymać się i przemyśleć najciekawsze fragmenty.

I pamiętajcie:

"Gdy trafi cię kopniak w tyłek, wiesz, że jesteś na przedzie."

Polecam.

Komentarze

  1. Oj okładka skutecznie odstrasza... Musiałabym najpierw owinąć książkę w gazetę, a dopiero później zacząć czytać :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Ile się zarabia na recenzjach książek?

Zastanawiałeś się kiedyś ile zarabiasz recenzując książki na swoim blogu? Czy wiesz ile warty jest Twój czas? Nie?  To sprawdźmy.

Recenzja: „Reminders of Him" Colleen Hoover – książka, która najpierw łamie serce, a potem je skleja

Mam z Colleen Hoover relację love-hate. Czasem jej historie wydają mi się zbyt schematyczne, ale potem pojawia się taka książka jak „Reminders of Him" i przypomina mi, dlaczego ta autorka wciąż trzęsie emocjami czytelników na całym świecie. Ta książka, choć przeczytana kilka lat temu, została ze mną na długo. I chociaż nie była idealna, uderzyła w tak czułe struny, że płakałam przy niej kilka razy. Kenna Rowan wraca. Po latach spędzonych w więzieniu wchodzi z powrotem do świata, który zdążył ją skreślić, pogrzebać i zapomnieć. Wraca do miasta, w którym straciła wszystko — wolność, godność, miłość. Ale przede wszystkim wraca po córkę, której nigdy nie poznała. I właśnie tutaj Hoover robi coś, czego nie spodziewałam się po niej w takim stopniu — surowo, bezkompromisowo portretuje kobietę, którą społeczeństwo zredukowało do jednego błędu. Kenna nie jest idealna. Nie jest nawet szczególnie sympatyczna na pierwszy rzut oka. Jest zdesperowana, pogubiona i ledwo znosi ciężar własnej winy...

Recenzja: „God of Wrath" Rina Kent — nieodrodny syn swojego ojca, który mnie kupił

Moja ulubiona część Legacy of Gods. Mówię to bez wahania. Jeremy Volkov i Cecily Knight to para, przy której wszystko kliknęło — chemia, głębia, emocje i wzajemna akceptacja bez prób naprawiania drugiej osoby. Wszystko zaczyna się od jednej nocy. Cecily wkrada się na inicjację Heathens — brutalny rytuał polowania w lesie, gdzie nowi członkowie muszą przetrwać noc ścigani przez resztę grupy. Robi to jako przysługę dla Landona, w którym jest potajemnie zakochana. Myśli, że jest niewidzialna — bo zawsze była. Prześlizgiwała się przez życie niezauważona, cicha, bezpieczna w swojej niewidzialności. Ale tej nocy diabeł ją zauważył. I od tego momentu Jeremy Volkov nie spuszcza jej z oczu. Jeremy jest nieodrodnym synem swojego ojca. Jak to Adrian idealnie ujął — obaj cierpią na tę samą przypadłość zwaną "problemy z zaufaniem". I to jest widoczne od pierwszej strony. Lider Heathens, dziedzic rosyjskiej bratwy, ktoś, o kim krążą plotki, że ma już krew na rękach. Zimny, bezwzględny, kon...